"Wyrzucenie" białej mąki ze swojej kuchni nie odbywa się ot tak. Może inaczej - od czegoś trzeba zacząć. Szybko jednak okazuje się, że batonik w sklepie woła "kup mnie", ulubione ciasto (w moim przypadku W-Zka) krzyczy w głowie "upiecz mnie", a - żeby tego było mało - bagietka na dziale z pieczywem pyta: "tęsknisz"?
